Ależ fantastyczny ten musical! czyli jak teatr muzyczny pokazuje magię i to, co nierealne


Fani musicalu są niejako przyzwyczajeni do przymykania oczu na pewne aspekty, których nie mogą znieść przeciwnicy tego gatunku. Nie każdy może przecież zrozumieć, dlaczego nagle wszyscy klienci supermarketu zaczynają śpiewać i tańczyć, znając słowa i choreografię, by dwie minuty później wrócić, jak gdyby nigdy nic, do pakowania kajzerek. Niektórzy z nas za to tę magię teatru pokochali, ale właśnie – magię, słowo klucz. Bo co zrobić, gdy na scenie ma zostać zaprezentowana prawdziwa magia? Gdy widz, poza zignorowaniem drobnych głupotek czy nienaturalnych elementów typowych dla musicalu, musi do tego wyobrazić sobie magiczne, nierealne i nieistniejące stwory lub wydarzenia? Czy teatr jest w stanie pokazać magię, fantasy i to, co nie istnieje w taki sposób, byśmy mu uwierzyli? 

Musicali z elementami fantastycznymi nie ma na rynku, wbrew pozorom, aż tak wiele – lub nie tak wiele w porównaniu z tytułami, które skupiają się na zwyczajnym życiu, romansach, problemach szkolnych czy wydarzeniach historycznych. Powód wydaje się dość prosty i oczywisty: nie wszystko da się pokazać na scenie. W nieco lepszej sytuacji są filmy muzyczne, bowiem w produkcji telewizyjnej czy kinowej da się zrobić o wiele więcej: obecność green screenów, możliwość powtarzania poszczególnych fragmentów, odpowiedni kadr i ruch kamery czy postprodukcja sprawiają, że efekt finalny takiego dzieła, to, co obserwujemy na ekranie, diametralnie różni się od otoczenia, w jakim znajdowali się aktorzy. Teatr nie może sobie na to pozwolić i wprowadzony efekt musi być zaprezentowany na żywo, bez dubli i widoczny w jednakowy sposób dla osób siedzących w różnych miejscach sali. Jak więc teatr, z naciskiem na teatr muzyczny, radzi sobie z wprowadzeniem do spektakli elementów magii, fantasy i tego, co nierealne?

Przeanalizowałam kilka musicali scenicznych, w których twórcy zdecydowali się na wprowadzenie elementów fantastycznych oraz przyjrzałam się technikom stosowanym do tego celu. Pozwoliło mi to na opracowanie czterech, płynnie przenikających się kategorii, prezentujących sposoby, w jakie teatry radzą sobie z demonstrowaniem na scenie elementów magicznych i fantastycznych.


1. TECHNIKA, MECHANIKA, TECHNOLOGIA

Pierwszym i najbardziej oczywistym sposobem na zaprezentowanie na scenie teatralnej czegoś nierealnego są metody ściśle techniczne, związane z mechaniką, z zapadniami, linami, ekranami, ogólnie rzecz mówiąc z budową otoczenia i scenografii oraz z rozwojem technologii. Rozwiązanie to można uznać za najbardziej efektowne, ale także zawodne i skłonne do usterek. Cała magia opiera się na wcześniejszym przygotowaniu teatru, zmodyfikowaniu konkretnych przestrzeni, zakupu niezbędnych i często wyjątkowo drogich mechanizmów oraz specjalistycznej obsługi ukrytej za kulisami bądź pod sceną.

Przykłady:

King Kong, czyli jak wprowadzić do teatru wielkiego goryla, który zagra tak, jak my chcemy (oczywiście tresura i znęcanie się nad zwierzętami nie wchodzi w grę)? Wystarczy przygotować olbrzymią kukłę i zatrudnić mnóstwo osób, które będą odpowiedzialne za jej ruchy (podczas spektaklu kilka osób poruszało jedną częścią ciała małpy, więc wszystko musiało być tak dograne i wyćwiczone, by King Kong zachowywał się jak najbardziej naturalnie).

Aladyn i jego latający dywan – różne teatry w różny sposób radzą sobie z prezentacją tej kultowej sceny: czasem jest to dywan unoszony na linach, innym razem jest on przesuwany na kółkach, co stara się zasłonić odpowiednią ilością dymu, może być także unoszony przez podnośnik ukryty za kulisami. Broadwayowska produkcja wcale nie zdradza swoich metod, które, prawdopodobnie, związane są z magnesami i polem siłowym. 

Wiedźmin i czarodzieje "płynący" po scenie, poruszający się po niej w nienaturalny sposób – w rzeczywistości aktorzy jeżdżą na hooverboardach, deskorolkach elektrycznych, które przykryte zostały długimi pelerynami.

Miss Saigon i ukazanie na scenie ducha, jednego z bohaterów, który nie żyje, dodatkowo scena odbywa się w wyobraźni głównej bohaterki: postać zmarłego zastąpiono wyświetlanym na ekranie wcześniej zrealizowanym nagraniem tej postaci i odpowiednio zmodyfikowanym głosem, brzmiącym niemal tak, jakby dochodził gdzieś zza grobu i rozprzestrzeniał się po całym teatrze.


2. CHARAKTERYZACJA I KOSTIUMY

Drugim sposobem na ukazanie magii i elementów fantastycznych na scenie są odpowiednio przygotowane kostiumy i charakteryzacja aktorów. Za ich pomocą widz może zobaczyć wcielenie postaci, która w realnym świecie nie istnieje lub też staje się świadkiem pewnego magicznego wydarzenia, w realizacji którego pomagają kostiumy i makijaż.

Przykłady:

Koty, Madagaskar, Shrek czy wszelkie spektakle, w których pojawiają się mówiące ludzkim głosem zwierzęta (zazwyczaj są to produkcje familijne). Wystarczy, że aktor odziany zostanie w odpowiedni kostium upodabniający go do konkretnej istoty, a make-up ma za zadanie jeszcze bardziej ukryć kryjącego się pod przebraniem człowieka. Jakby nie patrzeć – w teatrze dzieje się więc magia, bo obserwujemy chodzące na dwóch nogach, tańczące i śpiewające stworzenia, które często nawet nie istnieją, nie mówiąc o takim stopniu ich uczłowieczenia. Do tej kategorii możemy także zaliczyć Małą Syrenkę i jej ogon, czyli po prostu odpowiednio przygotowany kostium z doszytymi płetwami.

Nędznicy czy inne musicale, w których na naszych oczach, w ciągu kilku sekund, prezentowany jest wieloletni upływ czasu przez postarzenie aktorów: jedynie za pomocą siwych włosów (peruka lub zmiana koloru) czy domalowanie zmarszczek.

Jak wspomniałam, wszystkie omawiane dziś kategorie płynnie się przenikają, dlatego też przy przygotowaniu kostiumów często używa się mechaniki i nowych technologii, które pozwalają na uzyskanie magicznego efektu. Dobrym przykładem są tu tzw. quick changes, czyli szybkie przebiórki i metamorfozy. Stroje aktorów tworzone są w taki sposób, by przy odpowiednim ruchu czy pociągnięciu sznurka lub rzepów jedna z warstw odzienia zmieniła się w inną. Wygląda to niezwykle efektownie, zarówno w Kopciuszku, Beetlejuice, Aladynie czy Krainie Lodu. Wideo z kilkoma przykładami dostępne jest tutaj.


3. OSOBA TRZECIA

Kolejną metodą na prezentację magii na żywo jest działanie człowieka: jednak nie tego, który w spektaklu gra pierwsze skrzypce, a kogoś ukrytego pod sceną, za kulisami czy w scenografii, o kim widownia nie ma pojęcia, a to jego obecność pozwala na wykreowanie nierealnego zdarzenia. Może być to aktor niewystępujący w danej scenie lub ktoś z zaplecza technicznego, kogo wejście na deski teatralne odbędzie przy nieświadomej tego publice. Będą to te wszystkie przypadki, w których ktoś ukryty pod stołem czymś zatrzęsie, coś podrzuci, wywołując tym samym magiczne czy wręcz paranormalne z perspektywy widza wydarzenie.

Przykłady:

W Matyldzie stojący na stoliku kubek sam się porusza? Niekoniecznie! To tylko jedna z dziewczynek ukryła się pod blatem i za pomocą patyka wprawia naczynie w ruch. W takich scenach istotne jest również, by sprawca magii niepostrzeżenie się ulotnił – w tym wypadku stolik na kółkach posiada odpowiednie wgłębienie, w którym aktorka mogła się ukryć, a cały mebel, wraz z ludzką zawartością, został dyskretnie wywieziony za kulisy. Wideo dostępne tutaj.

Elsa z Krainy Lodu może zmieniać swoją suknię na kilka sposobów: jedna z opcji to wspomniany wcześniej odpowiednio przygotowany kostium, inna możliwość to ukryta za kulisami osoba trzecia, która wierzchnią warstwę odzienia po prostu z aktorki ściąga. Widać to tutaj.

Nagłe zmiany strojów czy nawet aktorów mogą również odbywać się tak. Osoba przechodząca za scenografią zabiera lub podaje innym elementy garderoby, czasem mogą też wymienić się w ten sposób aktorzy prezentując w ciągu sekundy przemianę człowieka w wilkołaka, kiedy w rzeczywistości jeden aktor za przysłowiowym kołem się chowa, a drugi, przebrany w odpowiedni kostium, zza niego wychodzi.


4. METAFORA

To, według mnie, najciekawsza grupa, bowiem najbardziej odnosząca się do "magii teatru". Do jej zastosowania zazwyczaj konieczne będzie użycie pozostałych sposobów prezentacji tego, co nierealne, zarówno technologii jak i pomocy osób trzecich, jednak jako widzowie tejże magii wcale nie zobaczymy, za to musimy posłużyć się własną wyobraźnią. Jest to więc metoda najbardziej subiektywna, zależna od widza, związana z interpretacją, ale w dużej mierze opierająca się także na pomyśle twórców.

Przykłady:

W musicalu Rapsodia z Demonem przemieszczamy się ze świata realnego do świata snów i marzeń rządzonego przez Demona. Nie widzimy na deskach teatru żadnego smoka, nic nie wybucha, wokół nie rozbrzmiewa głos lektora "w tym samym czasie na innej planecie": zmianę miejsca akcji zasygnalizowano jedynie innymi kolorami świateł, odpowiednią scenografią, która w kilka sekundach pojawia się na scenie oraz specyficznymi kostiumami tancerzy. Nie dostajemy efektu wow, nie zastanawiamy się, skąd coś się wzięło; tam klimat magii wprowadzany jest przez pozostałe omawiane dziś elementy, więc przez technikę i charakteryzację.

Rodzina Addamsów i scena strzału z kuszy: samo działanie byłoby niezwykle niebezpieczne szczególnie, że strzała musiała trafić w konkretne miejsce, idealnie w jabłko znajdujące się na głowie jednego z aktorów – zaznaczmy też, że strzelająca ma tu zawiązane oczy. Zdecydowano się więc na humorystyczne rozwiązanie i strzałę prowadzą tu osoby wcielające się w spektaklu w duchy. Jako publika nie widzimy więc magii jako takiej, żadnych trików, żadnych fajerwerków, jednak zdajemy sobie sprawę, że w świecie oglądanych bohaterów byłoby to coś niezwykłego: podobnie jak sama obecność dusz i pocisk poruszający się w zwolnionym tempie.

Podobną metodę stosuje Hamilton – mimo że jest to musical historyczny mamy okazję zobaczyć podczas tego spektaklu coś, czego nie zobaczymy naturalnie. Sceny z pociskiem rozwiązane zostały podobnie jak we wspomnianej wyżej Rodzinie Addamsów (dodatkowo w Hamiltonie pocisk prowadzi zawsze ta sama aktorka, która w perspektywie całej produkcji traktowana jest jako śmierć), ale dodatkowo jesteśmy świadkami zwalniania czasu, jego zatrzymania i cofania. Zabawę retrospekcjami najlepiej widać przy Satisfied, przy której okrąg na scenie zaczyna kręcić się w przeciwnym do wskazówek zegara kierunku, aktorzy także zatrzymują się na chwilę, by za moment wykonywać te same czynności co kilka sekund temu, jednak tym razem poruszając się wstecz. Scena ta, oglądana na żywo, robi ogromne wrażenie.

Metaforyczne ujęcie magii może także przedstawić musical Dear Evan Hansen: na początku spektaklu jeden z bohaterów umiera, jednak wciąż pojawia się w dalszej części produkcji jako wyobrażenie Evana. Twórcy słusznie nie zdecydowali się na żadne chóry anielskie, poświaty czy doczepiane aktorowi skrzydła, a postawili na minimalizm. Tematyka tego tytułu jest na tyle poważna, że takie zabiegi mogłyby wytrącić widza z melancholijnego nastroju.


PODSUMOWANIE

Każdy widz, który zawita do teatru, zapewne zdaje sobie sprawę, że magia jako taka nie istnieje i jeżeli oglądany tytuł ma z założenia zaprezentować coś nierealnego, coś wyrwanego niemal ze opowieści fantasy, teatr będzie musiał w jakiś kreatywny sposób wybrnąć z tej sytuacji. Metody technologiczne są zapewne najbardziej efektowne, ale i najdroższe i nie każda placówka będzie mogła pozwolić sobie na takie rozwiązanie. Moim zdaniem powyżej omówione kategorie należy dobrać do wystawianego tytułu (nie zawsze przerost formy nad treścią będzie dobrze odebrany), a jako że ujęcia te mogą się dość płynnie przenikać, należałoby coś z każdej z opcji zaczerpnąć i połączyć w taki sposób, by efekt finalny był jak najlepszy.

Powyższy materiał został zaprezentowany 26.09.21 podczas wydarzenia Copernicon 2021. Prelekcja o tym samym tytule wzbogacona została o większą liczbę przykładów, wspomnienie mniej popularnych tytułów, nagrania wideo obrazujące poszczególne techniki oraz teatralne wpadki, a także dyskusję na żywo ze słuchaczami. Obserwuj Kierunek Musical, by nie przegapić podobnych eventów.

Marta Dąbkowska



Obierz inny kierunek:




Prześlij komentarz

0 Komentarze